Menu

Miasto zapłaci za pochopną decyzję radnych? PKP domaga się rekompensaty

  • Napisała 
Urząd Miejski w Łęczycy będzie musiał pokryć koszty związane z rezygnacją Miasta z przejęcia kolei wąskotorowej. Oddział Gospodarowania Nieruchomościami PKP SA żąda zwrotu wydatków za wycenę i wypisy z gruntów. Do urzędu wpłynął już stosowny dokument.

Przypomnijmy, łęczyccy radni w czerwcu niespodziewanie postanowili wycofać zgodę na przejęcie kolejki wąskotorowej od PKP. Pomimo apeli włodarzy miasta oraz argumentacji członków Stowarzyszenia Krośniewickiej Kolei Wąskotorowej nie udało się zmienić ich zdania. Zaskakująca postawa i decyzja radnych sprawiła, że miasto zamiast przejąć od PKP majątek wart kilkadziesiąt milionów złotych ma do zapłacenia fakturę na ponad 23 tysiące złotych. PKP chce obciążyć budżet Łęczycy kosztami poniesionymi w związku z rozpoczęciem procedury nieodpłatnego przekazania nieruchomości.

Mitem są przedstawiane przez łęczyckich rajców argumenty o niebotycznych kosztach związanych z użytkowaniem majątku, który miał być przejęty od PKP. Radni, którzy wycofali zgodę na przejęcie majątku PKP kompletnie nie brali pod uwagę, że grunty i budynki wpisane indywidualnie do rejestru zabytków są zwolnione od podatku od nieruchomości a dodatkowo z części z nich istnieje możliwość czerpania dochodów – mówi Jakub Pietkiewicz, pełnomocnik burmistrza Łęczycy. – Kolejka zdecydowanie wzbogaciłaby ofertę turystyczną miasta. Możliwe byłoby również uporządkowanie terenów, na które nie mamy obecnie wpływu, a których stan jest opłakany i szpeci miasto. Dotyczy to zwłaszcza terenu w okolicy samego budynku stacji kolejki. Dodatkowo budynek można było wyremontować i wykorzystywać na potrzeby mieszkańców.

W związku z wizją przejęcia przez Miasto kolejki wąskotorowej prowadzone były zaawansowane rozmowy z potencjalnymi sponsorami i podmiotami mogącymi finansować funkcjonowanie kolejki. Osoby zaangażowane w projekt miały już zapewnienia zarządu Łódzkiej Kolei Aglomeracyjnej o włączeniu do jej sieci odcinka mogącego stanowić uzupełnienie potoków pasażerskich dla ŁKA i finansowaniu pewnej części przewozów.

W sprawę zaangażowane było wiele osób i instytucji i jedna niefrasobliwa decyzja łęczyckich radnych sprawiła, że zmarnowana została kilkumiesięczna praca pasjonatów i urzędników zaangażowanych w projekt – komentuje Pietkiewicz.

Kwestia przejęcia „wąskotorówki" przez Łęczycę niemalże od początku budziła skrajne emocje. Dla jednych była szansą na rozwój turystyki i miasta, dla drugich zbędnym wydatkiem. Burmistrz Lipiński jednak wielokrotnie podkreślał, że warunkiem koniecznym przejęcia obiektu jest znalezienie zewnętrznych źródeł finansowania dla tego przedsięwzięcia. Argumentował, że samo uruchomienie i utrzymanie kolejki byłoby zbyt kosztowne dla budżetu miasta, dlatego decyzja została uzależniona od uzyskania pewności co do ewentualnych partnerów instytucjonalnych przedsięwzięcia lub gwarancji na udzielenie dotacji lub innych form wsparcia finansowego.

Patrząc na utracone szanse i na koszty związane z decyzją radnych trudno mi uwierzyć w aż tak zaawansowaną krótkowzroczność łęczyckich rajców. Można podejrzewać, że było to cyniczne działanie mające zablokować burmistrzowi Lipińskiemu rozbudowę łęczyckiego produktu turystycznego bo każdy sukces burmistrza, a takim niewątpliwie byłoby uruchomienie kolejki wąskotorowej, obniża szanse wyborcze jego oponentów.

Ostatnio miejscy radni walczyli o utrzymanie swoich diet na niezmienionym poziomie i mocno afiszowali się z działalnością filantropijną, mam nadzieję, że ten dobroczynny trend w łęczyckiej Radzie Miejskiej się utrzyma i ci radni, którzy głosowali za wycofaniem się z projektu przejęcia kolejki wąskotorowej wezmą odpowiedzialność za skutki swoich nieprzemyślanych decyzji i zrzucą się ze swoich diet na opłacenie faktury, którą miastu wystawiło PKP – dodaje Jakub Pietkiewicz.
Ostatnio zmieniany: czwartek, 10 listopada 2016 10:25