Menu

"W cztery oczy" z Bogumiłą Sadokierską. "Ludzie krytykowali i będą krytykować"

  • Napisał 
"W cztery oczy" z Bogumiłą Sadokierską. "Ludzie krytykowali i będą krytykować" fot. Kasia
W cyklu "Rozmowa w cztery oczy" gościmy Bogumiłę Sadokierską. Szefowa sztabu WOŚP działającego przy Zespole Szkół im. Jadwigi Grodzkiej w Łęczycy podsumowała 24. finał tej imprezy, a także m.in. odniosła się do krytyki, z którą WOŚP się spotyka.

24. finał WOŚP za nami. Jak go Pani ocenia?

Zgodnie z hasłem mierzyliśmy wysoko i tak było. W tym roku zbieraliśmy środki na zakup urządzeń medycznych dla oddziałów pediatrycznych oraz dla zapewnienia godnej opieki medycznej seniorów!

To już ósmy rok, kiedy w Łęczycy współpracują ze sobą dwa sztaby: mój tj. Zespołu Szkół im. Jadwigi Grodzkiej i Urzędu Miasta. Każdego roku staramy się sobie pomagać i wspierać swoje działania. Myślę, że nam to całkiem nieźle wychodzi. Wolontariusze każdego roku są wspaniali i mimo mrozu dzielnie zbierają do swoich puszek i pobijają kolejne rekordy uzbieranej kwoty. Od ósmej rano mimo mrozu ponad 140 wolontariuszy rozpoczęło zbiórkę pieniędzy. Pogoda w tym roku również dopisała, dzięki czemu na placu zamkowym pojawiło się wielu łęczycan. Jestem bardzo zadowolona z 24 Finału.

Jak tegoroczna zbiórka wygląda podług tej wcześniejszej? Ile wolontariusze zebrali do puszek, a ile udało się zdobyć z licytacji?

Każdego roku pobijamy rekord uzbieranych pieniędzy, w ty roku ludzie dobrej woli również nie zawiedli i pokazali, że jest to bardzo potrzebna akcja i nikt nie jest w stanie tego popsuć.

W Finale brało udział ponad 140 wolontariuszy z dwóch sztabów, kwota jaką zebraliśmy nie jest jeszcze do końca wiadoma. Z mojego sztabu jest to 9099,51 natomiast w Urzędzie Miasta pieniążki są jeszcze liczone. Według wstępnych naszych obliczeń będzie to z pewnością ponad 30 000 zł. Z Licytacji uzyskaliśmy 2205,00.

Jednym z przedmiotów na licytacji była koszulka Górnika 1956 Łęczyca, o którą Pani zacięcie rywalizowała. Dlaczego akurat ten przedmiot?

Górnik 1956 Łęczyca jest dla mnie jedynym i zarazem najważniejszym klubem. Koszulka była licytowana dla mojego syna, każdego roku licytuje dla niego gadżet ofiarowany przez Górnik. Sebastian jest bramkarzem w klubie, a ja wspieram go w jego pasji, co również ma swoje odzwierciedlenie w licytacjach WOŚPowych związanych z klubem Górnik. Niestety w tym roku zostaliśmy przebici, ale cieszę się, że dzięki tej licytacji wpłynęła dodatkowo kwota 300 zł.

Które z przedmiotów zostały wylicytowane za największe kwoty?

Największym zainteresowaniem cieszył się kurs prawa jazdy u pana Dariusza Frontczaka, który został wylicytowany za 1110,00 oraz wcześniej wspomniana koszulka Górnika 1956 Łęczyca, jednak myślę, że nie ważne jest co za jaką kwotę zostało wylicytowane, bo tak naprawdę każda złotówka jest ważna i ważne jest zaangażowanie ludzi chcących licytować przedmioty przez nas oferowane.

Nie od dziś wiadomo, że WOŚP jest przez wielu krytykowana. Nie męczy Panią ta ciągła nagonka? Nie myślała Pani, żeby to rzucić?

Ludzie krytykowali i będą krytykować, ja z WOŚP jestem związana od pierwszego finału, kiedy światełkiem do nieba było rozpalone ognisko i zapalniczki w ręku. Przez te 24 lata nauczyłam się, że nigdy się wszystkim nie dogodzi. Już ósmy rok mija jak jestem szefem sztabu działającego przy Zespole Szkół im. J. Grodzkiej w Łęczycy i patrząc co roku na wielkie zaangażowanie moich wolontariuszy, wiem, że robimy coś dobrego i nawet przez myśl mi nie przeszło żeby zrezygnować z zakładania sztabu w kolejnym roku.

Mój syn po urodzeniu miał badany słuch dzięki aparaturze ufundowanej przez WOŚP, w każdym szpitalu mamy sprzęty zakupione przez orkiestrę. Czy męczy mnie nagonka? Wiadomo, fajnie by było gdyby ludzie mieli takie podejście jak my do finału, ale na to, co ludzie myślą nie mamy wpływu i możemy robić po prostu swoje.

W tym roku m.in. w Zgierzu wojsko i straż pożarna dostały rozkazy, aby nie brać udziału w wydarzeniach z okazji WOŚP. W Łęczycy też zabrakło wsparcia służb mundurowych. Czemu mają służyć te podchody? Kto ma w tym interes?

Niestety, nie dało się nie zauważyć braku służb, na to nie mamy żadnego wpływu. Nie mnie oceniać, czemu mają służyć takie podchody, czy to kto ma w tym interes. Uważam, że każdy z nas może znaleźć się w sytuacji, gdzie będzie musiał skorzystać ze sprzętu zakupionego przez WOŚP, może wówczas takie osoby spojrzą inaczej na kolejne finały.

Głosy niezadowolenia słychać było także w Łęczycy. Dotyczyły one głównie ubogiego programu WOŚP.

WOŚP od zawsze działa wolontarystycznie, nie mamy pieniędzy na „ściąganie" jakiegoś sławnego zespołu. Staramy się zawsze zorganizować finał tak, aby miał coś niepowtarzalnego. W tym roku zachęcaliśmy mieszańców Łęczycy i okolic do stworzenia wielkiego serca na naszym lodowisku. Zdjęcie poszło w Polskę już w pięć minut po utworzeniu go.

Czy program był ubogi? Może i tak, brakowało nam meczu służb mundurowych, jednak w to miejsce odbył się mecz futsalu. W przyszłym roku już planujemy inny mecz i o wcześniejszej godzinie, ale to na razie plany. Od godziny 17:00 zapewniliśmy na placu zamkowym wiele ciekawych atrakcji dla łęczycan m.in. zabawa na x-boxie czy koncerty.

Tak naprawdę organizacja finału WOŚP wymaga wiele czasu i zaangażowania wielu osób, zarówno wolontariuszy, jak i firm chcących nas wspomóc oraz władz miasta. Patrząc na uśmiechnięte twarze poobklejanych serduszkami ludzi uważam, że ten finał się udał, a za rok będzie jeszcze lepiej.

W tym roku zdarzyły się jakieś nieprzyjemne incydenty związane z WOŚP?

Na całe szczęście nic mi nie wiadomo na temat jakichkolwiek nieprzyjemnych sytuacji.
Ostatnio zmieniany: poniedziałek, 11 stycznia 2016 16:10