wersja testowa serwisu

Adrian Bartczak: "Cieszę się, że w najbardziej newralgicznym momencie sezonu udało się odpowiednio przygotować"

Adrian Bartczak: "Cieszę się, że w najbardziej newralgicznym momencie sezonu udało się odpowiednio przygotować"

Jednym z najbardziej doświadczonych zawodników w Lotniku Łęczyca w poprzednim sezonie był Adrian Bartczak. Rozgrywający nie mógł być do dyspozycji trenera w każdym meczu i treningu ze względu na służbę wojskową i wspieranie medyków w walce z Covid-19, jednak gdy tylko było to możliwe - wspierał młodszych kolegów. Jak jego zdaniem wypadła drużyna na parkietach II Ligi Siatkówki?

Za Lotnikiem Łęczyca drugi sezon w II Lidze Siatkówki, który tym razem udało się zakończyć pewnym utrzymaniem już po fazie zasadniczej. Patrząc z perspektywy czasu i zmian, jakie zaszły w kadrze przed rozgrywkami, szóste miejsce na koniec sezonu można nazwać sukcesem?

- Tak jak wspominał Piotrek (Piotr Janiak - przyp. red) we wcześniejszym wywiadzie, do samego końca nie było wiadomo, jak będzie wyglądał skład w tym sezonie. Przyznam, że sam dołączyłem do zespołu po około trzech tygodniach od rozpoczęcia okresu przygotowawczego. W późniejszym czasie wypełniałem obowiązki związane ze służbą i wspieraniu personelu medycznego w walce z Covid-19. Sytuacja ta nie ułatwiała przygotowań do następnych meczy. Myślę, że wynik osiągnięty przez zespół jest jak najbardziej satysfakcjonujący. Ciągły brak poszczególnych zawodników na meczach i treningach nie ułatwiał pracy ani nam, ani trenerowi.

W zespole pojawiło się wielu młodych graczy, którzy dopiero zbierają ligowe doświadczenie. Jak Ty - jako jeden z najbardziej doświadczonych w Lotniku - ocenisz ich postawę?

- Dla mnie była to dosyć nie codzienna sytuacja. Nigdy wcześniej nie zdarzyło mi się być najstarszym zawodnikiem w zespole. Przeważnie to mi udzielano rad, a teraz sytuacja się odmieniła. Jestem bardzo zadowolony ze współpracy, jaka wywiązała się między mną, a Krystianem i Kamilem, którzy grają na mojej pozycji. Oprócz tego udało się stworzyć grupę młodych, chętnych do pracy oraz walczących o jak najlepszy wynik w każdym meczu, chłopaków. Cieszy mnie fakt, że w najbardziej newralgicznym momencie sezonu udało się odpowiednio przygotować i zrealizować założenia taktyczne przygotowane przez trenera. W meczach decydujących o utrzymaniu nie jest łatwym zapanować nad młodością. Mając po 20 lat uważa się, że wszystko wie się najlepiej. Nam udało się to wykonać.

Do ostatniej kolejki czekaliśmy na końcowe rozstrzygnięcia. Pozycja któregoś zespołu po fazie zasadniczej jest dla Ciebie niespodzianką? SMS PZPS Spała była zdecydowanie najlepszą drużyną w Waszej grupie?

- Przegraliśmy dość zdecydowanie w meczu z SMS, choć w rewanżu niewiele brakowało, a udałoby się ich pokonać. Uważam, że zespoły które będą w turnieju finałowym o wejście do 1 ligi z naszej grupy mają bardzo duża szanse na awans do niej. Na pewno zespół SMS będzie jednym z faworytów.

Jak zauważył Piotr Janiak, z żadną z drużyn nie przegraliście dwóch meczów w stosunku 3:0. Najczęściej były ro wyniki 3:1. To pokazuje, że mogliście powalczyć z każdym rywalem, jednak często po wygranym przez Was secie, dawaliście się zdominować przeciwnikowi. Czego Twoim zdaniem zabrakło, aby Lotnik mógł dopisać do swojego konta kilka dodatkowych punktów, nawet za porażki 2:3?

- Można się cieszyć z tego, że każdym zespołem podjęliśmy walkę. Czego brakowało? Myślę, że nie była to tylko kwestia braku doświadczenia. Bardzo często brakowało nam cierpliwości, chcieliśmy kończyć akcje efektownie, co niekoniecznie wiązało się z efektywnością. Zdarzały się często niewymuszone i proste błędy, które wprowadzały nerwowość. Przyszło nam grać w bardzo specyficznym sezonie. Teraz pozostaje liczyć na to, że przyszły sezon będzie można już rozgrywać w normalnych warunkach oraz normalnie się do niego przygotowywać.