wersja testowa serwisu

Marcin Olejniczak: "Najważniejszy jest efekt końcowy"

Marcin Olejniczak: "Najważniejszy jest efekt końcowy"

Opadły emocje po sobotnim turnieju I Ligi Beach Soccera w Poddębicach. Czas więc na podsumowanie minionych wydarzeń przez szkoleniowca Term Poddębice, Marcina Olejniczaka.

Zawodnicy sprezentowali wszystkim kolejny horror, który na szczęście zakończył się happy endem. W perspektywie tego, że w ostatnich turniejach w Gdańsku zawsze czegoś zabrakło, żeby zrealizować cele, to sobotnie zwycięstwo i awans smakują chyba jeszcze lepiej?

- Oczywiście, że smakuje i cieszę się, że zaufano i powierzono mi funkcję trenera Term Poddębice. Każdy mecz mnie czegoś uczy. Staramy się z każdego meczu wycisnąć to, co nie najlepiej funkcjonuje. Mam nadzieję, że również ten mecz z Rzeszowem czegoś nas nauczył. Mając mecz pod kontrolą po pierwszej tercji i prowadząc 3:0, realizując to, co chcemy grać, wychodzimy na drugą tercję i przestajemy realizować to, co mamy założone. Wydaje mi się, że już w głowach zawodnicy wygrali ten mecz po pierwszej tercji, a to jest beach soccer i dobrze pamiętamy mecz Polaków ze Szwajcarami, który pokazał, że gra się do końca. Najważniejszy jest efekt końcowy i bardzo się cieszę, że mogliśmy świętować ten upragniony awans z tak licznie przybyłą publicznością i przede wszystkim przed władzami miasta.

Teraz czas na radość, jednak nie można zapominać o wyeliminowaniu błędów, które przytrafiały się podczas meczów.

- Tak, teraz jest czas na radość, ale już myślę o przyszłym sezonie, aby zwiększyć jeszcze bardziej rywalizację i to na każdej płaszczyźnie. To wszystko będzie procentowało u zawodników. Pracujemy wspólnie z prezesem Maćkiem Marciniakiem i wymieniamy się poglądami nad przyszłością zespołu. W Ekstraklasie trzeba będzie te błędy indywidualne wyeliminować, ponieważ w pierwszej lidze nie zawsze zespoły je wykorzystywały, a z najlepszymi zespołami w Polsce będą to kluczowe momenty.

Patryk Chmielecki został królem strzelców pierwszej ligi. Czy to może być taki impuls do jeszcze cięższej pracy na treningach?

- To pokazuje, jaki potencjał mamy w zespole. To kolejny bodziec do pracy dla wszystkich zawodników i to nie tylko ofensywnych, ale również defensywnych i zawodników na pozycji bramkarza. Mamy młody zespół i jak będziemy szli w tym kierunku, który został wyznaczony przez zarząd, będziemy realizować i rozwijać zawodników to w przyszłości mogą pójść w ślady swoich starszych kolegów z Poddębic - Jakuba Jesionowskiego, Konrada Kubiaka czy Macieja Marciniaka i zagrać z orzełkiem na piersi. To są marzenia, które są do realizacji, ale przez ciężką pracę. Jak wiemy marzenia są po to, by je spełniać!

Dobrze spisywał się także m.in. Wiktor Śpiączka, który wyrasta na jednego z liderów drużyny. W oczach trenera jest podobnie?

- "Śpiona", jak tak dalej będzie pracował, będzie zaangażowany i podporządkowany zadaniom boiskowym, to spełni również swoje marzenia i zagra w reprezentacji. Młodość ma to do siebie, że zawodnik lubi grać na dużym ryzyku i staram się u Wiktora zmniejszyć to ryzyko. Ale też kto nie ryzykuje, ten nie wygrywa. Mam nadzieję, że w Ekstraklasie już będziemy grali dojrzały beach soccer i nad tym będziemy musieli się skupiać.

- Każdy z zawodników dołożył cegiełkę do awansu. Chciałem, aby większość zawodników, którzy są w klubie zagrała mecz o stawkę, czy to w pierwszej lidze czy w Pucharze Polski. Dzięki temu mogłem zaobserwować jak dany zawodnik się prezentuje pod presją przeciwnika i jak zachowuje się taktycznie, czy fizycznie.

Niewątpliwie zawodników do jeszcze lepszej gry napędzali kibice. Gra na własnym obiekcie dała Wam taki handicap nad innymi zespołami?

- Zdecydowanie tak. Grając u siebie, przed rodzinami, znajomymi, kolegami, żonami, dziewczynami, dziećmi to jest dodatkowy bodziec, który dodaje zawodnikom skrzydeł i tak też było. Zawsze grając na własnym stadionie czy boisku ma się ten handicap. Najważniejsze, że kibice i wszyscy ludzie, którzy się przyczynili do organizacji tego turnieju byli zadowoleni z końcowego efektu. Chciałem serdecznie podziękować wszystkim ludziom związanym z BSC Termy Poddębice. To nasz wspólny awans!