wersja testowa serwisu
  • AllePaznokcie - maseczki - ELE24
  • BHP Łęczyca
  • Restauracja

Piotr Janiak o aktualnej sytuacji w sporcie: "Szukam pozytywów w każdej sytuacji"

Piotr Janiak o aktualnej sytuacji w sporcie: "Szukam pozytywów w każdej sytuacji"

Siatkarze Lotnika Łęczyca nadal indywidualnie pracują nad utrzymanie formy fizycznej przed nowym sezonem. O tym, kiedy on się rozpocznie nie wie jeszcze nikt, jednak Piotr Janiak ma nadzieję, że nastąpi to jeszcze w tym roku. O tym, ale także o niezwykłych przygodach podczas plażowych turniejów opowiedział w rozmowie z ELE24 właśnie zawodnik Lotnika Łęczyca.

Przez pandemię koronawirusa odwołano wszystkie rozgrywki i wprowadzono ograniczenia w przemieszczaniu się, przez co od ostatniego ligowego meczu Lotnika minęły już ponad dwa miesiące. Jak Wam mija ta długa przerwa?

Problem pandemii dotknął wszystkie dziedziny naszego życia, a w szczególności sport. Tak, jak powiedziałeś przerwa od wszelkich rozgrywek, jak dla mnie, jest rekordowo długa, bo jak wiadomo od lat grę w hali łączę z moją największą pasją, jaką jest siatkówka plażowa.

Na pewno jest to bardzo trudny czas dla wszystkich sportowców, szczególnie tych, dla których sport był jedynym źródłem utrzymania. Ja natomiast zawsze szukam pozytywów w każdej sytuacji i dla mnie to pierwszy taki czas od ponad dziesięciu lat, gdy mogę weekendy spędzić z rodziną, czy też znajomymi. Wcześniej nie mogłem sobie na to pozwolić, bo praktycznie w każdy weekend byłem na meczu lub turnieju. Poza tym w końcu udało mi się odkurzyć z piwnicy rower i kiedy tylko mogę i mam pozwolenie od żony to jeżdżę po okolicy i cieszę oko naprawdę fajnymi okolicznymi miejscami.

Niemniej jednak, jak pewnie wszyscy już tęsknię za rywalizacją sportową i mam nadzieję, że jeszcze w tym roku uda się rozegrać kilka turniejów na plaży, a w hali sezon ruszy z końcem roku, bo chyba wszystkim tej sportowej rywalizacji najbardziej brakuje.

Można powiedzieć, że Ty jednak tę przerwę masz krótszą, bo miałeś przyjemność zagrać w malezyjskim World Tour w Langkawi w siatkówce plażowej, które zresztą - wspólnie z Jędrzejem Brożyniakiem - wygrałeś. Jak wspominasz te zawody? Jak wyglądały procedury podczas Waszego powrotu do Polski?

Tak, jak mówiłem, dla mnie sezon siatkarski od co najmniej dekady trwa cały rok. Razem z moim obecnym plażowym partnerem Jędrzejem gramy czwarty sezon, wygrywając co roku praktycznie wszystko co się da na polskich plażach. Sukcesy te docenili przede wszystkim sponsorzy i Polski Związek Siatkówki, dzięki którym dostaliśmy zielone światło na udział w Pucharze Świata World Tour. Odwdzięczyliśmy się najlepiej jak tylko można było, zdobywając złote medale Pucharu Świata w katarskim Doha w listopadzie 2019 roku i malezyjskim Langkawi. W planach mieliśmy kolejne starty, ale jak wszystkim sportowcom plany pokrzyżowała pandemia.

Praktycznie z każdym naszym wyjazdem wiążą się jakieś ciekawe historie (śmiech). Czy to wyjątkowo mocne turbulencje wracając z Iranu, lecąc do Gruzji spóźniliśmy się na lot z Turcji do Tibilisi i zamiast być dwa dni przed turniejem byliśmy kilka godzin przed pierwszym meczem. W Kambodży natomiast od razu po przylocie, jadąc tuk-tukiem z lotniska do centrum stolicy Phnom Penh, musieliśmy odeprzeć atak kieszonkowców.

Nie inaczej było tym razem, gdy dolecieliśmy docelowo na wyspę Langkawi w Malezji dowiedzieliśmy się, że istnieje duże prawdopodobieństwo, że w Polsce zostaną zamknięte granice i poważnie rozważaliśmy wycofanie się z turnieju, na szczęście z pomocą ruszyli przedstawiciele naszych resortów, w których wspólnie z Jędrkiem pracujemy, a także Senator RP Błaszczyk i znajoma Jędrzeja pracująca w liniach Fly Emirates, dzięki którym mogliśmy grać w turnieju aż do
ostatniego meczu, a po turnieju czterema lotami i podróżą taksówką z Berlina do Frankfurtu dotrzeć do granicy polsko-niemieckiej, a stamtąd podstawionym operacyjnym autem straży pożarnej do miejsca, gdzie spędziliśmy dwutygodniową kwarantannę.

W związku ze znoszeniem obostrzeń dotyczących koronawirusa, możliwe są już treningi także w obiektach zamkniętych. Czy udało Wam się przeprowadzić jakieś wspólne zajęcia?

Na chwilę obecną każdy z nas, zawodników Lotnika pracuje indywidualnie nad utrzymaniem formy fizycznej. Wiem, że każdy z Lotników na swój sposób o tę formę dba. Jedni biegają, jedni jeżdżą na rowerze, a część z nas spotyka się na boiskach do siatkówki plażowej i grają w plażówkę. Ja mimo braku startów staram się co najmniej raz dziennie wykonać mocny trening tak, aby być cały czas w wysokiej dyspozycji, bo jest duża szansa, że już w lipcu rozegramy pierwsze turnieje na polskich plażach. Myślę, że w czerwcu spotkamy się wszyscy wraz z trenerami i ustalimy plan na zbliżający się sezon halowy.

Z tego miejsca chciałbym podziękować wszystkim kibicom Lotnika za wsparcie podczas meczów ligowych w tym debiutanckim sezonie na szczeblu centralnym. Nie możemy się doczekać kolejnych emocji związanych z siatkówką w Łęczycy.