Owczarki australijskie, berneńskie psy pasterskie, corgi, bernardyny, labradory, pudle standardowe oraz chow chow – tak rozległa i różnorodna lista ras odebranych z jednej posesji pod Skierniewicami jasno wskazuje, że nie była to hodowla ukierunkowana na konkretną rasę, lecz miejsce noszące znamiona tzw. „fabryki" psów. Kulisy nocnej interwencji policji i służb weterynaryjnych w gminie Bolimów wstrząsnęły nawet doświadczonymi obrońcami zwierząt.
Wracamy do sprawy, o której informowaliśmy wcześniej. Nowe, dramatyczne informacje przekazała Fundacja dla Szczeniąt Judyta. Opublikowane przez nią zdjęcia mrożą krew w żyłach i ukazują ogrom cierpienia zwierząt, który przez długi czas pozostawał niewidoczny dla świata.
Przypomnijmy, zgłoszenie, które wpłynęło 8 stycznia do Komendy Miejskiej Policji w Skierniewicach, dotyczyło skrajnie złych warunków bytowania psów oraz podejrzenia przetrzymywania martwych zwierząt w garażu na terenie posesji, na której funkcjonowała hodowla zarejestrowana w strukturach FCI. Informację przekazała fundacja zajmująca się ochroną zwierząt.
Na miejsce natychmiast skierowano kilka policyjnych patroli. Czynności rozpoczęły się w czwartek około godziny 21:00 i trwały nieprzerwanie do godzin porannych.
- W trakcie działań policjanci ujawnili 16 trucheł psów, które zostały zabezpieczone celem przeprowadzenia sekcji – przekazali funkcjonariusze.
Jak informują obrońcy zwierząt, z tego miejsca udało się odebrać łącznie 51 psów. Ile zwierząt zmarło wcześniej, zanim doszło do interwencji, pozostaje nieznane.
- Wszystko jak zwykle: w ciszy, za zamkniętą bramą, w czterech kartonowych ścianach, z dala od wzroku świata. To nie był wypadek. To był system. I kolejne dowody na to, że cierpienie zwierząt wciąż potrafi być doskonale ukryte – napisali przedstawiciele Fundacji dla Szczeniąt Judyta.
Jak ustalono, psy były przetrzymywane w rażąco nieodpowiednich warunkach, zagrażających ich zdrowiu i życiu. Na miejsce wezwano Powiatowego Lekarza Weterynarii, który po przeprowadzeniu oględzin podjął decyzję o natychmiastowym odebraniu wszystkich zwierząt.
W działaniach brała udział również Burmistrz Miasta i Gminy Bolimów, która uczestniczyła w czynnościach związanych z zabezpieczeniem psów oraz organizacją ich dalszej opieki. Zwierzęta są sukcesywnie wywożone z posesji i przekazywane pod opiekę fundacji oraz do schronisk, gdzie otrzymują niezbędną pomoc weterynaryjną i bytową.
Fundacja Judyta dla Szczeniąt wystosowała dramatyczny apel o pomoc.
- Szukam domu tymczasowego, który pomoże mi jeszcze trochę uwierzyć, że świat może być naprawdę dobry -piszą wolontariusze.
Domów tymczasowych pilnie potrzebują psy wielu ras: owczarki australijskie, berneńskie psy pasterskie, corgi, bernardyny, labradory, pudle standardowe oraz chow chow. Skala i różnorodność odebranych zwierząt dodatkowo potwierdzają, że miejsce to funkcjonowało jak masowa „fabryka" psów, a nie odpowiedzialna hodowla.