wersja testowa serwisu

Trener Lotnika Łęczyca zadowolony z zakończonego sezonu. "Podejmowaliśmy rękawice z mocniejszymi, bardziej doświadczonymi zespołami"

Trener Lotnika Łęczyca zadowolony z zakończonego sezonu. "Podejmowaliśmy rękawice z mocniejszymi, bardziej doświadczonymi zespołami"

Czas podsumowań po kolejnym sezonie w II Lidze Siatkówki Mężczyzn (grupa 3), w której MMKS Lotnik Łęczyca zajął dobre, szóste miejsce. Postanowiliśmy zapytać, jak minione rozgrywki ocenia trener łęczycan, Piotr Janiak.

Lotnik Łęczyca utrzymał się w II Lidze Siatkówki Mężczyzn i trzeci sezon z rzędu spędzi na centralnym poziomie rozgrywek w Polsce. Krótko mówiąc, cel został zrealizowany. Jak teraz, na spokojnie, podsumuje Pan te minione osiemnaście meczów?

- Realnym celem naszego zespołu przed sezonem było utrzymanie i ten cel udało się zrealizować, zapewniając sobie to utrzymanie bez rozgrywania fazy play-out, co w klubie zostało przyjęte, jako sukces tej grupy. Dla sporej części chłopaków ten wynik to najlepszy rezultat w dotychczasowej przygodzie z siatkówką, gdyż każdy gracz Lotnika w przeciągu całego sezonu dołożył cegiełkę do tego wyniku. Dla mnie osobiście też to był wyjątkowy sezon, debiutancki w nowej roli, z pozytywnym efektem końcowym, co jest bardzo ważne, ale apetyt rośnie w miarę jedzenia.

- Chciałbym zatrzymać wszystkich chłopaków, z którymi zakończyliśmy sezon, ale życie pisze różne scenariusze, a ja uszanuję wszystkie decyzje kadrowe i wtedy zaczniemy poszukiwanie ewentualnych nowych graczy. Chciałbym priorytetowo, żeby ta grupa, którą stworzyliśmy, podnosiła co sezon swoje umiejętności, przekładając to na jeszcze większą liczbę zwycięstw oraz zanotowała wyższą pozycję w tabeli, niż w poprzednim sezonie. Poznałem na tyle umiejętności chłopaków, aby realnie w to wierzyć.

Można powiedzieć, że zgodnie z planem wygrywaliście mecze z AZS UMK Toruń, LUKS Dobroń i Hetmanem Włoszczowa. Sprawa bezpośredniego utrzymania się w lidze rozstrzygnęła się w meczach z Kasztelanem Rozprza. Spodziewaliście się, że tak to może wyglądać?

- Tak, jak wcześniej wspominałem, patrząc przed sezonem na tabelę i realnie oceniając możliwości oraz sytuację kadrową naszego klubu, w minionym sezonie byłoby to miejsce 6-7. Jedyna niespodzianka, zdecydowanie na plus, to postawa zespołu WKS Wieluń, beniaminka tego sezonu, który okazał się czarnym koniem naszej grupy, teraz walcząc w play-off. Przed sezonem obstawiałem, że o miejsca "spokojne", czyli 5-6 powalczymy z Rozprzą i właśnie Wieluniem. Ale gdyby spojrzeć na nasze bezpośrednie starcia z zespołem z Rozprzy, o to jakże ważne szóste miejsce, to stawia nasz zespół w korzystniejszej sytuacji, przegraliśmy bowiem u siebie 3:2, ale mocno zrewanżowaliśmy się na boisku rywala, wygrywając 3:0.

Pozostała piątka drużyn była zdecydowanie poza Waszym zasięgiem? Jak mecze z tymi zespołami wyglądają z perspektywy czasu?

- Gdy przeglądam statystyki i "game plan" meczów z poprzedniego sezonu, to przegrywaliśmy mecze najczęściej 3:1, nie "na czysto", co świadczy, że mocno podejmowaliśmy rękawice z mocniejszymi, bardziej doświadczonymi zespołami. Tak było w starciach z Ozorkowem, Rząśnią, Sieradzem czy Spałą. Nie było w lidze rywala, z którym ponieślibyśmy dwa razy porażkę do zera w setach.

- Tutaj w końcu mogę powiedzieć też o problemach kadrowych, gdyż wszyscy nowo przybyli w poprzednim sezonie gracze, brali udział w szkoleniu wojskowym, a co za tym idzie - byli poza treningiem ponad miesiąc, wypadając każdy na co najmniej cztery mecze w rundzie zasadniczej. Można sobie wyobrazić, jak trzeba było kompletować zespół, żeby podejmować rękawice z faworytami i nie zaliczając ani jednej wpadki z zespołami, z którymi powinniśmy wygrać. Dlatego chwała za to chłopakom, ale na pewno tutaj możemy też pochwalić sztab za to, że to wszystko skutecznie dopinaliśmy. Teraz będziemy mogli rozpocząć przygotowania, już w pełnym składzie, zgrupowaniem od początku sierpnia. Dlatego zacieram ręce, czekając na okres przygotowawczy do sezonu 20/21.

Przed sezonem mówił Pan, że mimo tego, że w składzie nie ma „wielkich nazwisk", drużyna ma być kolektywem. Czy udało się ten kolektyw stworzyć?

- Mógłbym sucho powiedzieć, że gdy osiągasz cel zawsze musi być kolektyw, ale u nas tak naprawdę ten kolektyw budował się od początku sezonu. Przed sezonem, na pierwszej rozmowie z chłopakami powiedziałem, że na naszej wspólnej drodze zwanej sezonem pojawią się dobre, ale i też złe momenty i to od nas zależy, jak właśnie w tych trudnych momentach sobie poradzimy. Czy będziemy zespołem, który wejdzie za sobą w ogień, czy też będziemy "dziećmi we mgle". Jak udało się ukształtować nasz kolektyw na przestrzeni całego sezonu, można było zobaczyć w relacji wideo z ostatniego meczu rundy z Ozorkowem. Co prawda, był to mecz przegrany przez nasz zespół, mecz walki, wygrany set właśnie dzięki wierze całego zespołu, doping wszystkich, pewność siebie i magiczny duch zespołu, którego czuć wokół całego zespołu, za co zresztą mocno pochwaliłem chłopaków i wierzę, że ten duch i ta moc przejdzie na kolejny sezon.

Można bardziej wyróżnić któregoś z zawodników? Ktoś zaskoczył swoją postawą? Jak ten sezon wyglądał pod względem indywidualności?

- Myślę, że jest to idealny moment do tego, by dokonać takiego podsumowania indywidualnych umiejętności chłopaków, dlatego teraz to zrobię.

- Może zaskoczę, ale najbardziej na plus oceniłbym Sebastiana Barteckiego, chłopaka, który sezon wcześniej rozegrał może łącznie dwa sety w całej lidze, a swoją postawą w tym sezonie stał się moim pierwszym wyborem na swojej pozycji. Zacznę od tego, co próbowałem dać odczuć chłopakom w przeciągu całego sezonu, że uwielbiam graczy, którzy, tak jak ja, ciężko pracują nad poprawą swoich umiejętności, czy to siatkarskich czy siłowych, bo w każdym wieku możesz obrać sobie cel i do niego dążyć, nie szukając przy tym wymówek, dla których trening i mecz to świętość, bo po tej prostej rzeczy można odróżnić sportowców od zwycięzców.

- Sebastiana do tej drugiej grupy można śmiało zaliczyć. Wiedziałem, że drzemie w nim spory potencjał, który oczywiście jeszcze nie jest w pełni wykorzystany. Przed sezonem "namaściłem go" wzorem, jakim jest Pablo Crer, gdyż w swojej trenerskiej pracy lubię takie porównania i szukanie podobnych cech moich zawodników do zawodników najlepszych w swoim fachu, a tutaj charakterystyka ruchów jest u nich bardzo podobna i widziałem, że mu się ten przykład spodobał. Dla Sebastiana był to pierwszy sezon, który praktycznie od początku do końca rozegrał na parkiecie. Prócz ogromnych ambicji i pracowitości podoba mi się jego umiejętność słuchania ze zrozumieniem, co nie jest dla wszystkich zawsze oczywiste, co przełożyło się później na jego wyśmienitą postawę w obronie, w bardzo skutecznej i stabilnej zagrywce, czy - przede wszystkim - w mocnej poprawie takiej ogólnej ogłady siatkarskiej, której brakuje u młodych chłopaków. Ja to nazywam "czarna taktyka" albo "brudna siatkówka" i jest to element priorytetowy w drugoligowej siatkówce. Tutaj powiedzenie "siatkówka to gra błędów" jest w stu procentach prawdziwe, kto jest lepszy w "brudnej siatkówce" ten w większości wygrywa.

- Na pewno na słowa pochwały zasługują właśnie ci pracusie treningowi, tacy jak Adam Staniszewski, Dominik Leszczyński czy Kamil Kurkowski, co z resztą widać po ich "fizyce". Na pewno jest to podstawa do podjęcia realizacji założonych celów i podniesienia umiejętności. W ich przypadku mogłem pomijać aspekt fizyczności i skupić się nad "mental work", w którym są jeszcze duże rezerwy, ale gdy pójdzie to w parze z reżimem treningowym, to są wstanie w przyszłości być prawdziwymi liderami swoich zespołów.

- Moja trójka muszkieterów z zaprzyjaźnionego Milicza, czyli Sebastian Ślósarz, Krystian Maciejek i Brajan Kaczmarek oraz tak zwana "Warszawka" (śmiech), czyli Kamil Kurkowski i Kuba Sakowski, to przede wszystkim dobrzy ludzie, idealnie stworzeni do pracy w grupie, bezkonfliktowi, mili i raczej pracowici. Mówię raczej, bo niektórzy z wyżej wymienionych „Miśków" dobrze wiedzą, że mogli na przestrzeni całego sezonu dać z siebie jeszcze więcej. Są to chłopaki w wieku 20-22 lata, więc siatkarska przyszłość dopiero przed nimi, z ogromnym potencjałem, jak chociażby "Sebek" (Sebastian Bartecki - przyp. red.), ale żeby tak było, musi być praca na treningu wykonana na 110 procent.

- Nie mogę zapomnieć o moim ulubieńcu - Adamie Pawlikowskim, samouku z Łowicza - oczywiście w pozytywnym tego słowa znaczeniu - o nieprzeciętnych warunkach fizycznych. To wciąż młody gracz, będący pewnym punktem zespołu na przestrzeni całego sezonu. Podobnie jak Sebastian Bartecki, zrobił spory postęp w tak zwanej "brudnej siatkówce", szczególnie w organizacji przy rozegraniu piłki sytuacyjnej. Jeżeli weźmie do serca nasze wspólne rozmowy na temat pracy mentalnej i współpracy, co w grze zespołowej jest solą sukcesu, to może być to jeden z najlepszych środkowych całej ligi, czego mu serdecznie życzę, z racji tego, jakim pozytywnym człowiekiem jest już poza treningiem i boiskiem.

- Mocną rolę i duży spokój na bardzo newralgicznej pozycji, jaką jest rozegranie, w końcówce sezonu wprowadził etatowy już i bardzo doświadczony gracz Lotnika - Adrian Bartczak. Swoim doświadczeniem na pewno odegrał ważną rolę w przyszłym siatkarskim życiu Kamila i Krystiana, czyli dwójki młodych rozgrywających, którzy dopiero uczą się swojego bardzo wymagającego rzemiosła, jakim jest rozegranie. Niestety z racji wykonywanego zawodu w początkowej fazie sezonu musieliśmy radzić sobie bez Adriana, który brał udział w wykonywaniu testów na Covid w ramach pomocy wojska w walce z pandemią. Na pewno zaburzyło to proces odpowiedniego przygotowania fizycznego, co - jak sam stwierdził po sezonie - spowodowało, że w niektórych momentach pojawiały się niedokładności, wynikające właśnie z tego zaburzonego przygotowania fizycznego, ale liczę na to, że w nowym sezonie, przy wyższych celach, uda się zachować płynność w treningu, bo Adrian będący w odpowiedniej formie fizycznej to TOP 3 rozgrywających na tym poziomie rozgrywek.

- Podobna sytuacja była w przypadku Tobiasza Klimczaka i Macieja Kiciaka, na których przed sezonem mocno liczyliśmy, ale niestety z przyczyn zawodowych, jako zawodowi żołnierze byli zaangażowani w walkę z pandemią, wypadli nam z treningu na blisko dwa miesiące w samym środku sezonu. W ich przypadku również liczę na to, że ich ambicja sama będzie na nich wymuszać walkę o szybki powrót do formy po straconym sezonie. Sam kiedyś musiałem taką walkę stoczyć, kiedy to odpuściłem sobie sezon gry na piasku i wiem, że w takim wypadku nie potrzeba dodatkowej motywacji z zewnątrz, żeby jak najszybciej wrócić do gry.

- Nie możemy w wyróżnieniach pominąć gracza, który po prezesie ma chyba najdłuższy staż w zespole, chodzi oczywiście o Tomasza Burbula, który swoją postawą na treningach daje mocnego kopa młodszym kolegom, szczególnie gdy ci drudzy na treningu „wymiękają". Gdy czuje, że jest potrzeba to pomaga w utrzymaniu dyscypliny i porządku siatkarskiego, a w meczu bardzo często przejmuje pałeczkę dyrygenta Orkiestry Lotnika i prowadzi "młyn".

- Skład zespołu kończącego obecny sezon dopełnił Szymon Świercz, który dołączył do nas w drugiej części sezonu, a co za tym idzie przez mniejsze zgranie miał mniej szans do zaprezentowania się, ale chyba najważniejsze jest to, że w mojej opinii wywiązał się z ustalonych na początku współpracy założeń. Biorąc pod uwagę, że jest to kolejny bardzo młody gracz, gdy zacznie sezon od początku to mocno włączyłby się w rywalizację o grę w nowym sezonie.

- Na koniec muszę zachować trochę prywaty, przyznając sobie jedno małe wyróżnienie za ten sezon, dedykuję je w całości swojej żonie Paulinie i trzem córkom Miuszce, Helence i Rozalce, które kochają, rozumieją i wspierają. Chociaż tak mogę im za to podziękować.

Jeszcze słowo o końcowej klasyfikacji. Pierwsze miejsce po fazie zasadniczej dla SMS PZPS Spała chyba nie jest zaskoczeniem?

- Zespół ze Spały przed sezonem wydawał mi się jednym z głównych faworytów awansu do pierwszej ligi i jak na razie swoją postawą utrzymują mnie w tym przekonaniu. Byłaby to też fajna sprawa dla naszej drugoligowej grupy, gdyby jakiś zespół awansował do pierwszej ligi, świadczyłoby to o potencjale i mocy poszczególnych grup drugiej ligi.

Wiadomo już jak dla zawodników Lotnika będzie wyglądać przerwa pomiędzy sezonami? Jakie plany macie na ten czas?

- Marzec miał być miesiącem odpoczynku, ale już część chłopaków rwie się na parkiet, aby uzupełnić bilans "małych gier", których w sezonie było stosunkowo mało. Prowadzimy już w klubie rozmowy z chłopakami, którzy reprezentowali nasz zespół w minionym sezonie, rozmowy dotyczące dalszej współpracy. Tak jak wcześniej wspominałem, priorytetem będzie utrzymanie zespołu, a w przypadku zmian chciałbym żeby to były zmiany kosmetyczne. Jestem też już po rozmowach z kilkoma ciekawymi chłopakami, którzy chcieliby dołączyć do zespołu, ale to wszystko zależne jest jak potoczą się rozmowy z chłopakami, którzy byli w tym sezonie.

- Od kwietnia zaczynamy okres roztrenowania. Będziemy mogli skupić się nad indywidualnymi rzeczami typu zagrywka czy nowe zagrywki meczowe, którymi będziemy posługiwać się w nowym sezonie, a przede wszystkim przy korzystnych warunkach pogodowych będziemy spotykać się na boiskach plażowych i na orliku piłkarskim.