Podróżowanie z małym dzieckiem wymaga od rodziców nie tylko doskonałej organizacji, ale przede wszystkim zadbania o najwyższe standardy bezpieczeństwa. W kontekście jazdy samochodem chodzi nie tylko o solidny fotelik i zapięte pasy. Jednym z kluczowych aspektów, często niedocenianym, jest widoczność. Mowa tu zarówno o możliwości obserwowania dziecka przez rodzica bez odrywania wzroku od drogi, jak i o byciu widocznym dla innych uczestników ruchu.
Zgodnie z zaleceniami ekspertów niemowlęta i małe dzieci powinny podróżować w fotelikach montowanych tyłem do kierunku jazdy (RWF) tak długo, jak to możliwe. Jest to pozycja, która w przypadku kolizji czołowej zapewnia najlepszą ochronę delikatnego kręgosłupa i głowy dziecka. Takie ustawienie fotelika rodzi jednak pewien problem logistyczny – kierowca, spoglądając w tradycyjne lusterko wsteczne, widzi jedynie tył fotelika, a nie twarz dziecka. Brak możliwości sprawdzenia, czy maluch śpi, czy się nie zakrztusił lub dlaczego płacze, jest dla rodzica źródłem ogromnego stresu i dekoncentracji.
Rozwiązaniem tego problemu są specjalne lusterka umieszczane na zagłówku tylnej kanapy, naprzeciwko twarzy dziecka. Dzięki odpowiedniemu ustawieniu kierowca, patrząc w swoje standardowe lusterko wsteczne, widzi odbicie w dodatkowym lusterku i ma pełny podgląd tego, co dzieje się u malucha. Dobrej jakości lusterka wykonane są z nietłukących się materiałów (często akrylu), co eliminuje ryzyko skaleczenia w razie wypadku. Mają również wypukłą powierzchnię, która zapewnia szeroki kąt widzenia. Ten prosty gadżet pozwala rodzicowi skupić wzrok na drodze, zamiast wciąż nerwowo odwracać się do tyłu.
Troska o zdrowie i życie dziecka towarzyszy opiekunom na każdym kroku, a sen niemowlęcia jest momentem, w którym czujność ta jest szczególnie wzmożona. W domowych sypialniach standardem staje się monitor oddechu, który alarmuje rodziców w przypadku wykrycia nieprawidłowości. Choć tradycyjne urządzenia płytkowe nie nadają się do użytku w jadącym samochodzie ze względu na drgania silnika i nierówności drogi, rynek akcesoriów motoryzacyjnych nieustannie się rozwija i oferuje rodzicom rozwiązania, które jeszcze kilka lat temu wydawały się nieosiągalne.
Istnieją już inteligentne systemy sensorów zintegrowane z fotelikami lub montowane jako dodatkowe klipsy, które monitorują nie tylko obecność dziecka w foteliku (zapobiegając przypadkowemu pozostawieniu malucha w aucie), ale także temperaturę otoczenia czy czas podróży. Niektóre zaawansowane urządzenia potrafią wysyłać powiadomienia na telefon rodzica, gdy parametry życiowe lub warunki w foteliku są niepokojące. Tego typu wsparcie technologiczne pozwala rodzicowi skupić się na prowadzeniu pojazdu, dając pewność, że w razie jakichkolwiek problemów zostanie natychmiast poinformowany.
Ostatnim, ale nie mniej ważnym elementem widoczności jest poinformowanie innych uczestników ruchu o tym, kogo przewozimy. Naklejki typu „Dziecko w aucie" (Baby On Board) pełnią dwojaką funkcję. Po pierwsze, w razie wypadku są ważną informacją dla służb ratunkowych, sugerującą konieczność natychmiastowego sprawdzenia tylnej kanapy i poszukiwania małego pasażera, który w szoku może nie wydawać dźwięków lub być niewidoczny pod poduszkami powietrznymi czy bagażami. Po drugie, takie oznaczenie ma udowodnione działanie psychologiczne. Widząc informację o dziecku w pojeździe, inni uczestnicy ruchu często zachowują większy odstęp i wykazują się większą wyrozumiałością, jeśli rodzic jedzie wolniej lub ostrożniej manewruje. Choć nie jest to gwarancja bezpieczeństwa, każdy element zwiększający szansę na ostrożne zachowanie innych kierowców jest warty zastosowania.